Delikatne, pachnące jak naleśniki (uwielbiam zapach naleśników!), pulchne, podane z ulubionymi dodatkami lub... usmażone od razu z nimi ;)
Tęskniłam za takimi, a pod koniec czerwca obiecałam i sobie, i Wam, że w wakacje pancakes będą się pojawiać często, a jednak brakło czasu. Czas więc nadrobić - i tymi na słodko, i wytrawnymi.
Ten przepis to przepis-baza, polecam więc każdemu :)
Kocham muffiny. Za to, że można w taki pochmurny dzień jak teraz pójść do kuchni, otworzyć pudełeczko skrywające ich kilka(naście) i poprawić sobie humor.
Te są inne, chyba dotychczas najlepsze moje muffiny. Mocno bakaliowe, tak bardzo, że duże kawałki orzechów chrupią między zębami.
Udekorowane minimalistycznie. Rzucony na muffinkę lub obok niej listek mięty w zupełności wystarcza :)
Codziennie jem owsianki, kasze, pancakes... czasem przygotuję sobie kanapki czy zwykłe, polskie naleśniki, ale omlet? Dawno, bardzo dawno go nie jadłam. A na słodko, to już w ogóle.
Dziś u mnie powszechnie znany i chyba lubiany przez wszystkich omlet Kaiserschmarren. Obowiązkowo z cukrem pudrem i dżemem.
...aromatem niestandardowych dodatków, a dokładnie pistacji i sera pleśniowego.
Uwielbiam połączenie makaronu ze szpinakiem i delikatnym mięsem z piersi kuczaka. Spodziewałam się więc, że ten eksperyment będzie udany i... nie zawiodłam się :). Kobieca intuicja!