niedziela, 11 września 2011

Babcina sałatka selerowa.


Nie wiem, jak mogłam kiedyś bez niej żyć. Na mojej liście ulubionych sałatek zajmuje pierwsze miejsce na równi z jarzynową. I w dodatku jest niesamowicie szybka w wykonaniu!
Co ciekawe, nienawidzę selera ;). Do tego stopnia, że od dziecka nie jestem w stanie kroić gotowanego selera na sałatkę jarzynową, bo mdli mnie od samego zapachu (dziwne, ale w sałatce już go nie czuję ;) może dlatego, że jest go tam niewiele).
Nie wiem czy tutaj moją miłość do tejże sałatki powodują dodatki, czy może po prostu fakt, że używa się selera konserwowego. Stawiam chyba na to drugie ;).

sobota, 10 września 2011

Naleśnikowa sobota, czyli obowiązkowe pancakes na śniadanie. Oryginalne, bo kawowo-daktylowe.


Dla mnie poranek bez kawy jest bardzo niekompletny... A że uwielbiam pancakes ze szczyptą słodyczy, to postanowiłam połączyć te dwie miłości, w efekcie czego zapraszam Was dziś na kawowo-daktylowe pancakes z nutą cynamonu :)

niedziela, 4 września 2011

Orzeźwiające muffiny na początek roku szkolnego. Z malinami, czyli wspomnieniem lata.


Delikatne, mięciutkie, orzeźwiające, mało słodkie... idealne. Zupełnie inne, mające bardzo oryginalny smak.
Byłam pełna wątpliwości co do reakcji domowników na te muffiny, ale rzeczywistość przerosła moje nadzieje.
- Pyszne! I takie wyjątkowo miękkie, rewelacja. Bardziej smakują mi takie bez polewy - to babcia.
- Zdecydowanie najlepsze Twoje muffiny do tej pory! Mistrzostwo świata. I bardzo pasuje mi to, że są mniej słodkie - mama.
- Bardzo dobre, naprawdę - a to dziadek, który rzadko kiedy powie sam z siebie taki komplement, tym bardziej, że stroni od mąki pełnoziarnistej, choć siedzi to w głowie, bo taka mąka przecież w smaku się niczym nie różni (przynajmniej moim zdaniem ;)).

czwartek, 1 września 2011

Smak dzieciństwa. Pierogi z serem.


Uwielbiam pierogi... w dzieciństwie byłam ich wielką fanką, a to dzięki temu, że babcia lepiła je bardzo często, i to w hurtowych ilościach. Najlepsze były z serem, smażone na maśle lub gotowane, ale okraszane bułką tartą...
Postanowiłam więc przywołać te wspomnienia. Farsz zrobiłam sposobem babci, ciasto tradycyjne - również babcine. No, może nie do końca, bo dałam pełnoziarnistą mąkę. Ale smakowały wyśmienicie!